Skopiowane z czatu: Dress code, czyli w co tu się ubrać…?

Skopiowane z czatu: Dress code, czyli w co tu się ubrać…?

13:10
Anka
bff, całe szczęscie, że już ten skwar trochę minął te upały i pełne słońce były nie do zniesienia
Paula
święta racja!:) wszyscy się kleją, pocą, fuj
Anka
no niestety, nieraz zdarzało mi się do jakiegoś (współ)pracownika zbliżać się na wdechu
Paula
haha:) skąd ja to znam
Anka
niestety, u mężczyzn to chyba większy problem, choć z drugiej strony mają luz, bo odchodzi kwestia „nie mam w co się ubrać” klasyk to klasyk
Paula
koszula+ spodnie i są gotowi, jasne ja zawszę staję przed szafą i zastanawiam się 20 minut – co by tu założyć. Bo musi być mi po 1) chłodno, po 2) wygodnie i po 3) (ale najważniejsze) zgodne z firmowym dress code:/…
Anka
ja całe szczęście nigdy nie miałam ścisłego kodu. obowiązywało osobiste poczucie smaku i znajomość pewnych standardów. jakie czasem były tego efektyyyy…? Paula, gdybyś widziała te stylizacje! falbany dekolty miniówki złote legginsy szpilki z wężowej skóry cyrk na kółkach!no ale cóż, w sumie jak się nie ma kontaktu z klientem i „jawnie” nie reprezentuje firmy swoim wizerunkiem to w sumie co kogo obchodzi w czym siedzę przy kompie (ja najchętniej w dresie!!!)
Paula
u Ciebie przynajmniej było się z czego pośmiać:D u mnie nie ma takiej opcji:| codziennie koszula, spódnica za kolano i (o zgrozo!) rajstopy! chociaż nie ukrywam, że oszukiwałam stosując te w sprayu:P… nawet sukienka musi być zawsze bezpieczna – za kolanko i oby jej broń boże nie podwiało!
Anka
swoja droga dress code wziął się z wymogów odpowiedniej, uniwersalnej, uniseksualnej prezentacji trochę to dla mnie pachnie dyskryminacja z jednej strony taka wiesz mala militaryzacja – mundurki, uniformy i te sprawy, tylko w wersji biznes. Naprawdę byłam długi czas wielkim przeciwnikiem tych wymogów, do czasu kiedy naprawdę okazało się, że „schludnie i nie wyzywająco” nie dla każdego znaczy to samo.
Paula
no niestety, nie każdy ma wyczucie:/
Anka
btw – w sumie nie chodzi tylko o ubiór ale też makijaż i biżuterię
Paula
ooooo… to są hity!
Anka
masz jakieś smaczki z kategorii make up & accessories? DAWAJ!
Paula
makijaż! ja preferuję naturalny – trochę tuszu, żeby podkreślić oczy, a nie jak niektóre babki walną sobie tonę niebieskiego cienia na powieki… mam ochotę powiedzieć – boże, kobieto, czy Ty siebie dziś widziałaś?!!
Anka
no ale jeśli akurat fluo jest modne?
Paula
to niech malują się jak idą na dyskotekę, a nie do biura!
Anka
no, ale jeśli siedzi się w biurze tyle godzin, ze do klubu już nie ma czasu. kiedyś moja kumpela tak argumentowała swoja „koktajlową” sukienkę w pracy, ze ja kupiła 2 miesiące temu i nie ma kiedy założyć, bo tylko dom-praca-dom, a bardzo jej się podoba no to założyła do pracy owszem, wyglądała w niej świetnie, ale ten pełen shine glam połysk dawał po oczach
Paula
ale od czego są weekendy, wyjścia do znajomych, nawet kino!
Anka
no może tak. a może to jest jednak kwestia osobowości
Paula
a według mnie bardziej profesjonalnego podejścia do pracy, powagi i szacunku do pracodawcy. I własnie dlatego żeby uniknąć tych koktajlowych stylizacji u mnie wszystkie zasady są spisane i nie mam wyjścia – muszę się dostosować czy mam taką ochotę czy nie.
Anka
No ale po co masz siedziec w tych pantoflach 8 godz? żylaków i haluksów dostawać, jak te stopy są POD BIURKIEM i nikt ich nie widzi
rozumiem asystentka sekretarka handlowiec ale reszta powinna mieć FREESTYLE!
Paula
według mnie to nie byłoby sprawiedliwe. U nas obowiązuje zasada- jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, więc jak on musi, to ja też!
Anka
niby tak… ale on musi z konkretnych powodów, a ty nie! nie wiem, dlaczego ma cie uwierać zapięty na ostatni guzik kołnierzyk, tylko dlatego, ze uwiera kogoś innego. bezsens!
Paula
Ale wszystkie te zasady i zakazy wynikają z obawy, że nie każdy jest rozsądny i ubierze na siebie jakieś byle co!
Anka
Myślisz, że taki dress code sprzyja równouprawnieniu? czy wręcz przeciwnie, sprawia, ze skupiamy się głównie na wyglądzie
Paula
według mnie chyba to pierwsze. są zasady, wiadomo, że nieco inne dla babek i facetów, ale grunt, że są i i jedni i drudzy muszą się do tego stosować.
Anka
gdyby dla facetów było no rules, a kobiety w gorsety to by nie było fair wiesz, cale szczęście mamy już to za sobą (choć trochę żałuję, że ominęło nas rzucanie stanikami;) Apropos sztywnych zasad. Powiedzmy, ze twój kolega z działu sprzedaży ma spodnie, koszule i dress code zapięty na ostatni guzik i to w najlepszym gatunku z metka pełen lans
Paula
nooo.. i?
Anka
ale np. lubi wąsy, takie jak u ciecia, trochę przydługie, na których zostają resztki jedzenia jest jeszcze dress code czy nie?szef może zaordynować golarkę czy nie?
Paula
wiesz, zależy czy takiego go zatrudnili czy nie. Jeśli taki był od samego początku – nie mam mowy żeby cokolwiek wspomnieć. Jeśli „zapuścił się” w międzyczasie i straszy, można mu coś zasugerować niby w żartach i może sam się skapnie, że nie wypada?
Anka
skoro jest dobrym pracownikiem to niech sobie zarasta!
Paula
tylko postaw się na miejscu szefa też byś chciała, żeby twoi pracownicy wyglądali jak najlepiej!
Anka
I znowu wracamy do kwestii równouprawnienia pracodawca chce mieć jak najlepiej wyglądających pracowników, wiec pani z krzywymi nogami i pan z wąsem nie mają szans…
Paula
wiadomo, że niektórych rzeczy się nie zmieni, ale o niektóre naprawdę można zadbać i to w interesie pracownika jest to żeby się tym zająć.
Anka
to znowu mamy płynne granice ok, można zadbać o to, żeby nie trzeba było rozmawiać z kumplem na wdechu albo o to żeby nie mieć tłustych włosów ale są przecież są tacy, którzy maja problem np. z pocącymi się dłońmi i co? robi to gorsze wrażenie niż koszula w hawajskie kwiaty i pracodawca może kazać zmienić koszulę ale pójść do lekarza wyleczyć przykra przypadłość już nie?
Paula
to inna sprawa, ale przecież może wytłumaczyć, że to nie jest od niego zależne, ale ma tego świadomość i robi wszystko, aby z tym walczyć, już na początku, kiedy zauważy dziwny wzrok szefa lub współpracowników
Anka
no ok. to jest jakaś granica miedzy działaniem intencjonalnym (olewam, zapuszczam wąsy) a kwestiami od nas niezależnymi
(zarost rośnie mi w zawrotnym tempie i nawet jeśli rano się ogolę, to o 15:00 będę znowu zarośnięty)
Paula
to są trudne kwestie, ale w dużej mierze zależą od naszego podejścia do samych siebie i od tego jaki jest nasz szef
Anka
to jest złota myśl! ubierać się jak szef być jak szef robić to co szef…
Paula
i jesteś wymarzonym pracownikiem wszystkich szefów!
Anka
z tego prosty wniosek szefowie powinni zatrudniać… tylko innych szefów;) zresztą wiesz, chyba tak trochę jest miałam paru szefów którzy mieli „pupili” i to zawsze były ich klony przynajmniej pod pewnymi charakterologicznymi względami no i oczywiście w relacjach z szefem (tam gdzie nie ma sztywnego dress codu) choć nawet niekoniecznie dobrze sprawdzają się komplementy
– w wersji męskiej – jak ładnie pani dziś wygląda
– w wersji żeńskiej – piękną ma pani bransoletkę, ta torba to od prady? no i ten krój bardzo panią wyszczupla nieraz słyszałam to na własne uszy
działa, ale chyba tylko na kobiety osobiście nie wyobrażam sobie powiedzieć do szefa ale pan dobrze wygląda chyba zaczął pan regularnie trenować?
Paula
mega nienaturalne! ale np jak ktoś jest ładnie opalony i nasze relacje są luźne to można polecieć jakimś small talk i podpytać a gdzie szef był itd..
Anka
oooo to dobry pomysł choć opalenizna jest przecież passe… ja bym się musiała gryźć w język bo pewnie na widok opalonego szefa nie spytałabym o majorke tylko o to, czy przeszedł do samoobrony? i kucha
Paula
uuu:D to ja jestem delikatniejsza w tych kwestiach chyba;P
Anka
ja też staram się byc subtelna, ale czasem wiesz jak jest język szybszy niż głowa a potem hahaha hihihi nie o to mi chodziło
itp
Paula
i róż na twarzy przez następne pół dnia;)
Anka
różu nigdy za wiele!
Paula
Anka, ja już muszę lecieć;)
Anka
ok. ciao, tylko pamiętaj UBIERZ SIĘ ŁADNIE;)